niedziela, 12 listopada 2017

Antyoda

nie jestem ci nic winien
nie poczuwam się nawet
do wymawiania cię przez duże P
nic ci nie zawdzięczam
i nie mów mi o wolności
i przelanej krwi
przypadkiem było
że poczęty zostałem
w twych gardzielach
Ja człowiek o jednym życiu
ty obrysowana granicami
przez wieki orana
pługiem ciemiężców
skrawek gleby
planety ziemia

wtorek, 7 listopada 2017

Mam to gdzieś...

"Jestem obojętny na kwestie zniszczenia gatunku ludzkiego, mam to gdzieś. Nic by się nie stało, gdyby ludzkość zniknęła z powierzchni ziemi."

                                                                                 Charles Bukowski 
                                                                                "Śmieję się z Bogami" 
                                                                                 Rozmowy z Fernandą Pivano


I za to szanuję tego pisarza. I jeszcze za to, że miał wszystko w dupie, lubił wypić i szczerze przelewał na papier to, co go otaczało.

piątek, 3 listopada 2017

Przed siebie...

Człowiek lasu przedziera nocą zwierzęce szlaki. Brodząc po kostki w jesiennym błocie brnie do przodu pod osłoną szarego nieba. Przed siebie... Dokąd? Trudno odpowiedzieć. Chociażby pod najbliższy konar powalonego drzewa. Przycupnąć, posiedzieć, pomyśleć. Przyjąć dawkę mżawki na twarz spoconą. Przemokniętym rękawem przetrzeć krople błota z czoła. Powstać i ruszyć przed siebie ponownie. W noc mglistą. Bez lęku w sercu na odgłos zwierzyny czającej się w zakamarkach Puszczy. Na przekór łamanym gałęziom przez wiatr. Po prostu przed siebie.

poniedziałek, 23 października 2017

Klepsydra

Słyszałem,
że podobno wystawili
nam pomniki
jeszcze za życia
Zapewne jako wyraz
naszej niedoskonałości
i braku kunsztu literackiego
W przeciwieństwie
do tych którzy się wybili
i teraz przeżuwają
w zachwycie kartki
z brulionów
Im też postawią
kiedy się zadławią
                                       
                                                   Lublin 17.X.2017

sobota, 21 października 2017

"Mocny Fajrant" ...


... pomagał mi w przemierzaniu kazimierskich wąwozów.

środa, 11 października 2017

Jesienny rynsztok

jak żółty liść
będę leżeć na chodniku
deptany przez
ludzi prących
gdzieś w pośpiechu
będę podwajał
ilość dziur na ciele
i nikt nie zauważy
nikt nie schyli się
nie dotknie
nie powie
czy pomóc powstać
by wpiąć na nowo
w żyłę życiem tętniącą